Kochali ja obydwaj, ona będąc z jednym, raniła tym drugiego,
kochając jednego, odrzucała drugiego.Ten z którym była chronił ją zawsze,
wspierał i pocieszał. Likwidował wszystkich konkurentów bez problemu. Choć z
pozoru twardy i brutalny, dla niej był bardzo delikatny i czuły. Kochał ją
bardzo, a ona jego. Drugi wiecznie nieszczęśliwy, z niepowodzeniami w miłości. Widząc ją z innym, jego serce pękało z bólu,
cierpiał kiedy ona go odtrącała, a gdy z nim rozmawiała był choć chwilowo szczęśliwy.
On był dla niej tylko przyjacielem. Nie poddawał się, żył tylko nadzieją, którą
dawała mu ona, lecz do czasu. Pokłócili się, znowu go zraniła, odebrała
mu całą jego nadzieję, która do tej pory była sensem jego życia, tym razem
przesadziła, nie mógł już z tym wszystkim żyć. Tyle dla niej poświęcał, starał
się, kochał a tak naprawdę ona nie potrafiła tego docenić. Nie miał z kim
podzielić się swoim cierpieniem. W końcu nie wytrzymał i popełnił najgorszy
błąd w swoim życiu. Opowiadał jej kiedyś o tym jak myślał o samobójstwie,
mówiła mu, że jeżeli zrobiłby sobie coś takiego ona by tego nie wytrzymała, bo
jest dla niej bardzo ważną osobą. Ale teraz on nie posłuchał, zrobił to.
Pojechała na jego pogrzeb, z tym pierwszym, który tak ją kochał i cały czas
dawał jej dowody swojej miłości. Płakała i widziała, że jednak komuś oprócz
niej na nim zależało, szkoda, że on nie zdążył się o tym przekonać, może nie
odebrał by sobie wtedy życia. Wróciła do domu, chciała teraz być sama. Czuła ból,
miała ochotę wybrać najłatwiejsze rozwiązanie z tej sytuacji, tak jak zrobił to
on. Lecz nie mogła, bo czuła, że jeszcze ktoś ją kocha, że nie może go opuścić,
ponieważ on cierpiałby tak jak ona teraz. Z czasem ból, żal i poczucie winy
minęło ale w sercu już na zawsze pozostała po nim pustka, nic już nie mogło być
takie samo jak wcześniej, nawet ona. A
oni pozostali z nią już na zawsze, obydwaj.
